Wiza do USA – po co ta nieszczęsna biurokracja?

Jak już wspominałam wcześniej, chciałaym podzielić się z Wami naszą wiedzą na temat planowania wyjazdu do Stanów, pomóc osobom, które o tym myślą, ale nie wiedzą od czego zacząć. Wierzcie lub nie, dla mnie samo planowanie i szukanie sensownych rozwiązań było niesamowitą frajdą. W końcu każda czynność zbiżała mnie do wymarzonego wyjazdu!

Załatwienie wszelkich formalności zabrało nam około miesiąc. Pierwszą sprawą było wyrobienie nowego paszportu. Wymagana dotyczące zdjęć są dość okrutne i chyba mało kto dobrze na nich wychodzi, ale w końcu jak często zaglądamy do naszych paszportów? Wielka twarz i przerażająca mina – tak to u mnie wygląda. Dokument odebraliśmy już po 2 tygodniach, choć teoretycznie miało to trwać około 4. Im bliżej wakacji, tym więcej wniosków o wydanie paszportu, dlatego nie warto czekać do ostatniej chwili i wyżywać się na pani z okienka (czego byłam świadkiem), bo ciągle było nam nie po drodze do urzędu i teraz cały wyjazd szlaf trafi.

Zdobycie wizy to kolejny i najważniejszy krok. Większości z nas wydaje się, że jest to coś niezwykle trudnego, prawie niemożliwego, a wcale tak nie jest. Niestety, wygląda na to, że zniesienie wiz dla Polaków nie nastąpi w najbliższej przyszłości, ponieważ liczba odrzuceń wniosków znów wzrasta i wynosi około 10%. Walczymy dzielnie, ale liczba odmów przy obecnie obowiązującym progu wynoszącym zaledwie 3% sprawia, że nie spełniamy kryteriów koniecznych dla objęcia nas programem bezwizowym. Rząd Stanów pracuje nad nową ustawą podnoszącą próg na stałe do 10%, ale konserwatywni Republikanie obawiają się rosnącej liczby nielegalnych imigrantów (głównie z Ameryki Łacińskiej), stąd wszelkie inicjatywy mające na celu zniesienie wiz są odkładane na bok. Przykre to bardzo, ale na razie nie ma co liczyć na zmiany.

Wypełnienie formularza 

A teraz troszkę o tym jak wygląda cały proces ubiegania się o wizę do USA. W skrócie: najpierw trochę stresu, potem dużo radości. Ale od początku. Uzupełnienie formularza w internecie nie jest bardzo skomplikowane, zwlaszcza, że przy każdym haśle umieszczone są polskie wskazówki, ale zajmuje sporo czasu. Pytań jest bardzo dużo, więc przygotuj się na kilka godzin wyciętych z dnia.

Głowna strona to  http://polish.poland.usembassy.gov/wizy.html gdzie należy wybrać typ wizy odpowiedni dla Twojej sytuacji – nieimigracyjna (np.: turystyczna, biznesowa, pracownicza), czy imigracyjna, w przypadku której wyrażasz chęć stałego pobytu. Na tej stronie znajdziesz opis wszystkich kategorii, informacje o wymaganych dokumentach, a także odnośniki do formularzy. Później część mniej przyjemna, przelewasz odpowiednią kwotę na konto ambasady (im “lepsza” wiza, tym więcej kosztuje) i umawiasz się na wizytę u konsula telefonicznie, lub przez internet. Szczegółowe info o płatnościach znajdziesz tu:   http://www.ustraveldocs.com/pl_pl/pl-niv-paymentinfo.asp

Pamiętaj proszę, że wszystkie informacje muszą być dokładne i prawdziwe, ja przeczytałam wszystko 3 razy, ponieważ po wysłaniu wniosku nie ma możliwości korekty. Zapomnij też o zwrocie pieniędzy za rozpatrzenie wizy.

Wycieczka do Konsulatu 

My wybraliśmy Warszawę. Na teren ambasady nie wolno wnosić żadnych rzeczy, zwłaszcza urządzeń elektronicznych, dlatego wszystko zostawiliśmy u pani z firmy znajdującej się po drugiej stronie ulicy. Z tego, co pamiętam, za każdą torbę brała 20zł.

Po wejściu do ambasady jesteś dokładnie przeszukany/-a, pobierasz numerek i czekasz na rozmowę. Do samego końca zastanawialiśmy się, czy każde z nas będzie wałkowane osobno, na szczęście do okienka poproszono nas razem. Konsul, na którego trafiliśmy był wyjatkowo przyjazny i przy okazji bardzo przystojny. Najpierw mówił po polsku, później przeszedł na angielski, zadał kilka pytań o nasze plany, pracę, życie w Polsce i z uśmiechem oznajmił, że otrzymaliśmy 2 kategorie wizowe. Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Starszy pan przed nami powiedział, że niedawno zmarła jego żona i chciał odwiedzić rodzinę mieszkającą w Stanach, bo tutaj nie miał już nikogo . Najwyraźniej konsul uznał, że pan będzie chciał zostać w Stanach dłużej, niż pozwala na to wiza i pan odszedł od okienka z przysłowiowym kwitkiem, czyli ze swoim paszportem w dłoni. Smutna sprawa, żal mi było biednego pana, co więcej, nie będę ukrywać, do okienka podchodziłam przerażona, bo potwierdziło się, że nie wszyscy wizy dostają. Zasada jest prosta: jeśli konsul zatrzymuje Twój paszport, ciesz się, to dobry znak!

Odbiór wiz do USA = wielkie zwycięstwo 

Niecały tydzień później, w siedzibie firmy kurierskiej, mogliśmy odebrać nasze paszporty z wklejonymi wizami. Jeśli nie mieszkasz blisko takiej firmy, możesz zapłacić za kuriera (około 25zł za każdy dokument), wtedy nie musisz nawet wychodzić z domu.

Trzeba pamiętać o tym, że sama wiza nie gwarantuje nam wpuszczenia na terytorium Stanów. Ale o tym w następnym wpisie.

Jakieś pytania?

NYC

Tags: