To była długa podróż, ale całkiem przyjemna. Albo inaczej: to był straaaaaasznie długi dzień! O 3:00 nad ranem pobudka, szybki prysznic i krótki spacerek na lotnisko w Wawie. Samolot do Paryża wystartował około 7 (maleńkie opóźnienie), kilka godzin na lotnisku we Francji (tak, tak, bardzo duże i ładne lotnisko), a na koniec 8-godzinny lot do Newark. Na szczęście Delta Airlines zadbało o nasze dobre samopoczucie – dostaliśmy ciepłe jedzonko, dużo picia, lody, ciacha…i…. co najważniejsze, każdy pasażer miał przed sobą tablet, na którym mógł oglądać filmy, słuchać muzyki, lub śledzić trasę lotu. Lotnisko w Newark to kolos (aż strach myśleć jak wygląda JFK, z którego będziemy wracać), mieliśmy małe problemy ze znalezieniem busika-wahadłowca do hotelu, ale w końcu wszystko się udało i około 19 byliśmy na miejscu. Mały spacer po okolicy i zzzzzzz…..

 

Tags: