Wszyscy wiedzą, że pomidory to owoce, bardzo smaczne, zwłaszcza latem. Nie dla Marty (pozdrawiam Cię, kochana!), ale myślę, że większość ludzi je lubi. A teraz pomidory to specjalne owoce, bo dzięki nim poznaliśmy bardzo, bardzo, bardzo fajnych ludzi, a nasze życie w San Diego nabrało nowych barw. Takich żywszych i cieplejszych. ;)

Nie będę opisywać jak się poznaliśmy, ani kim dokładnie są, bo być może wcale by sobie tego nie życzyli, napiszę tylko, że jesteśmy im bardzo wdzięczni za bardzo miłe przyjęcie i wszystkie cenne wskazówki, których nam stale dostarczają.

Najlepsze jest to, że jakaś magiczna siła przyciąga nas do siebie, bo nawet kiedy nie umawiamy się na wspólne wyjścia, wpadamy na siebie w centrum miasta, gdzie przecież aż roi się od innych ludzi. Dodam jeszcze, że wszyscy mieszkają w promieniu pół kilometra od nas. Przeznaczenie? :)

Przy okazji wrzucam kilka fotek z naszego wypadu na mini wystawę na lotnisku, gdzie wyszło na jaw, że jednak jestem blacharą.

Tags:
  • NØrbert Bulinski

    Przez przypadek się tutaj znalazłem-jestem pod wrażeniem. Wrzucam do zakładek z myślą nadrobienia wcześniejszych wpisów i śledzenia najnowszych. Pozdrawiam ! :)

    • http://hodomania.us Hanna

      Bardzo się cieszę i dziękuję! Polecam post “Czas na nowe życie”, tam jest jedno baaaardzo fajne zdjęcie. :) Pozdrawiam gorąco!