17.03.2015

O 8 rano wyruszyliśmy kozikiem do Palm Coast, żeby spotkać się z naszym prawnikiem i załatwić formalności wizowe. Na miejscu byliśmy po 4 godzinach ciągłej jazdy. Szacunek dla Damiana, że był w stanie prowadzić, ja zjeżdżałam z siedzenia pasażera, bo byłam nieprzytomna. Przy okazji poszliśmy do banku, założyliśmy konta, chwilę pogadaliśmy i z powrotem do samochodu. Nie obyło się bez strat, zostawiłam gdzieś moje kochane okulary a la J Lo, aż się popłakałam ze złości. ;)

W Fort Lauderdale byliśmy po 18, oddaliśmy kozika do wypożyczalni i znów zmasakrowani wróciliśmy do hotelu. Tyle.

19.03.2015

Pozdrowienia z Florydy! ;)
Teoretycznie wszystko się zgadza, jest słońce (aż za dużo), są palmy, baseny, piękny ocean, “idealni” ludzie (o nich później), a ja nadal chodzę jak struta. Dlaczego? Nadal nie mam bagażu i nikt nie wie, co dzieje się z walizką wypchaną po brzegi moimi ukochanymi rzeczami. Popełniłam błąd i poczytałam o tym w necie, a tam co chwilę zapiski o tym, jak linie lotnicze “skutecznie” zgubiły bagaże, a kwota z ubezpieczenia jaką możesz otrzymać to w sumie nędzne grosze. Tak, tak, kiedy szykujesz się na półroczną wyprawę, bierzesz z sobą wszystko, co cenisz sobie najbardziej, więc proszę się nie śmiać. Najfajniejsze kosmetyki, najnowsze ciuszki, najlepsze buty…nie wspominając o takich rzeczach, jak przenośny dysk, na którym trzymasz pięknie obrobione w Photoshopie zdjęcia z ostatniego roku. Kto (oprócz Damiana, rzecz jasne) robi kopie zapasowe? Na pewno nie ja, więc wraz z czerwoną walizą, rozstałam się ze wszystkimi zdjęciami z naszej wakacyjnej, magicznej podróży po Stanach. Róbcie kopie zapasowe, ludziska, nigdy nie wiecie, kiedy się przydadzą.

I tak, zamiast rozkoszować się widokiem raju na ziemi, codziennie dzwonię do linii lotniczych w Norwegii i lotniska w Fort Lauderdale na Florydzie. Ja rozumiem, że dla tych ludzi to chleb powszedni i mają gdzieś, czy odzyskasz bagaż, czy nie, ale na miłość boską, mogliby chociaż ujednolicić statusy i podawać jedną informację. Zblazowani panowie z lotniska każą mi dzownić do linii lotniczych, bo oni nic nie wiedzą, a panie z linii lotniczych zrzucają winę na ludzi z lotniska. Co więcej, na ich stronie internetowej widnieje info, że bagaż został dostarczony w piątek. Tylko dlaczego ja go nie dostałam? Jest niedziela, jesteśmy tu od tygodnia, a ja nawet nie wiem, gdzie jest moja walizka. Może w Oslo, może w Londynie, a może w Iraku? A może ktoś ją po prostu zgarnął i chodzi sobie w mojej skórzanej kurteczce? ;)
Moja bezsilność w połączeniu z ich obojętnością powoduje, że 24 godziny na dobę czuję się jak bomba zegarowa, która w każdym momencie może wybuchnąć.

A teraz zmiana tematu, bo jestem pewna. że nikt nie chce czytać o tym jak wściekła jestem na linie lotnicze.
Floryda jest przepiękna. Powietrze pachnie kwiatami, owoce i warzywa pachną słońcem (takich sałatek, jak tu jeszcze nie jadłam), roślinność jak a najpiękniejszej bajki. Wszystko jest świetnie zaplanowane i przemyślane. Parki, fikuśne ścieżki, pola golfowe, ławeczki, wszystko dostępne, wszystko dla ludzi. Dodaj śliczne, białe, piaskowe domki – małe i duże, zatopione w zieleni, masz Florydę. Temperatura jest wysoka przez cały rok, więc w sklepach, nawet zimą, widoku kurtek nie uraczysz. Praise the Lord! Stroje kąpielowe, sukienki i krótkie spodenki, to jest to!

Nad częścią Florydy, dokładniej mówiąc nad wyspą Key West, ciąży ponoć klątwa – jeśli raz się tam znajdziesz, do końca życia będziesz chciał wrócić. Wierzę. Niestety, tej części Florydy nie obejrzymy (przynajmniej nie tym razem), ale z pewnością kiedyś te zaległości nadrobimy. Tak przy okazji, gdybyście mieli okazję, obejrzyjcie serial “Bloodline” – akcja rozgrywa się w Key West, więc można troszkę nacieszyć oko widokiem rajskich plaż. Co ważniejsze, fabuła jest świetna, więc gorąco polecam!

A nieruchomości na Florydzie, o dziwo, mają całkiem sensowne ceny, poważnie! Wiadomo, chatki w South Beach to zabawa dla milionerów, ale w innych częściach Florydy wygląda to całkiem obiecująco. Nasz znajomy, który mieszka tam od 17 lat, potwierdza.

Robimy zrzutkę?

Aligatorów jeszcze nie widziałam. ;)

Tags: